Mapka

I jazda.....
Trochę za dużo już czasu minęło od Prisma Tours vol.1. Jakoś dwa lata będą. Coke więc wymyślił, że trzeba gdzieś pojechać. A ja, że nie lubię nigdzie jeździć i najbardziej lubię na doopie siedzieć powiedziałem OK. Co więcej, coke większość atrakcji zaplanował. Tak, więc samo przygotowanie było banalnie proste. Naniesie punktów na Google Maps, zobaczenie jak bardzie nierealny jest czas realizacji i zrobienie trasy w czasie w którym Google policzy. Na więcej przygotowań czasu nie było. No dobra, kłamię. Detailing, polerka, ogarnięcie kombiaka w zaprzyjaźnionym studio, aby aż tak bardzo nie kłuł w oczy dziurami w poszyciach. Wyszło pięknie.

Czas operacyjny piątek 30 maja - wtorek 3 czerwca. - Załoga:
- Konar
- coke
- dred
- Szoogun
Eeeeeeeee, no nie. Szoogun zdezerterował i krótko przed wyjazdem podjęliśmy w zasadzie za Trefla decyzję, że jedzie z nami, a żeby mu pasowało to termin przełożyliśmy o tydzień.
Tak, więc w ostatecznym składzie:
- Konar
- coke
- Trefl
- dred
W piątek 3 czerwca wszyscy spotkaliśmy się rano o 8:30 w miejscu wyjazdu (siedziba Prisma Tours, a więc Krosno:). Było trochę stresu, bo o 0:30 dopiero lądowałem, z Luksemburga. Ale był też na to plan awaryjny. Jakby mój powrót się opóźniał to ekipa bierze Granadę z lotniska w nocy (auto otwarte, kluczyki w środku) i spotykamy się wieczorem na Rugii. Plan B był również perfekcyjnie opracowany, na szczęście nie był potrzebny.
W oczekiwaniu na część załogi, szybkie mycie i lecimy już w stronę a jakże naszego największego przyjaciela czyli Niemiec:).


Bezproblemowy dojazd na wyspę Rugia i tam pierwszy punkt zwiedzania, a w zasadzie to kilka punktów:
1. https://oldtimer-museum-ruegen.de/




2. http://nva-museum-ruegen.de/

Poproszę ekipę o dodanie większej ilości zdjęć w w komentarzach. Tutaj jesteśmy limitowani do kilkudziesięciu i chciałbym się w tylu zmieścić z całego wyjazdu, a jest co pokazywać....
3. Prora
Po pierwszych dwóch muzeach na Rugii czas na Prorę.
Czyli wielki hitlerowski kompleks, który właśnie jest kończony:). Sporo tam pospacerowaliśmy.





4. Rostock - nocleg z piątku na sobotę i lecimy dalej skrótem na Danię.



Sobota rano szybkie śniadanie na stacji i lecimy na prom z Rostock do Gedser. 1,5 godziny i jesteśmy w Danii zdaje się.

Zaczynamy od muzeum pierdalnika. Takie jak lubię najbardziej. Coś w ten deseń jak https://nostalgimuseum.com/ dwa lata temu w Szwecji. Generalnie wszelkiej jakości i klasy graty zbierane w jednym miejscu. Tutaj nawet sporo takich, co ja bym po prostu do śmietnika wrzucił. Ale sporo też bym dla siebie jednak wybrał:).
6. https://www.naestvedautomobilmuseum.dk/












7. https://www.classiccarhouse.dk/ Kopenhaga
To takie Classic Remise z Berlina tylko chyba jednak z 4 razy większe.
Jechaliśmy na wyjazd pełni obaw, że motoryzacyjnie nie będzie my spełnieni. Że po Prisma Tours vol. 1 pozostanie spory niedosyt z uwagi na to, że poprzeczkę tam postawiliśmy bardzo wysoko.
Ale wizyta w Classic Car House w Kopenhadze jakiekolwiek obawy o to, że motoryzacyjnie nie będzie ok były już nieaktualne.
Generalnie mózg wywrócony na lewą stronę. Auta z pierwszej serii gum turbo z początku lat 90tych.









Trafił tez się klubowy dziobak z capri.pl zaparkowany w magazynie.

8. https://sommersautomobilemuseum.dk/7
Kilka kilometrów dalej kolejne muzeum, już ostatnie tego dnia.






Po trzecim muzeum motoryzacji tego dnia było już dość.
Przejazd na kolejny prom, aby skrótem przebić się do Aarhus, bo czas naszym sprzymierzeńcem na tej wyprawie nie był, ale promy i woda jak najbardziej.
Wieczorem dojazd na nocleg w Aarhus w dość osobliwym miejscu czy tez może bardziej towarzystwie. Może załoganci będą chcieli coś dopisać:).
8. Niedzielny poranek, pakujemy się do Granady i lecimy na Skagen i zobaczyć jeszcze parę innych tematów.
Skagen i okolice















Nocleg i walka z upominkiem od zapka:). Standardowo, zaspawany flakon łychy.


Przejazd przez Mosty na Cieśninach Duńskich.



Więzienie z Gangu Olsena

Malmö - Turning Torso.


Falsterbo

Tym razem udało się kupić kiszone śledzie, ale testu nie było.

Na koniec jeszcze wycieczka po Ystad - bardzo fajne miasteczko, aby się tam zgubić.


I to w sumie byłoby na tyle.
Powrót wtorek 10 czerwca rano do Świnoujścia. Miejsce wyjazdu w południe osiągnięte.
Szybki rozjazd i planujemy nowe tripy. Bo będą, na pewno będą. Kiedy i gdzie ciężko powiedzieć. Ale dlaczego miałoby nie być?






















































































































































