[ rozmiar zdjęć: duże | małe | domyślne ]
| Właściciel: | dred |
| Samochód: | Ford Granada Mk IIb 2.0 R4 Pinto L 1984 "GRUZ 200" |
| Status: | aktualnie posiadany (od 2017-03-14) |
| Aktualizacja: | 2026-08-17 17:54:11 |
Po jakimś dłuższym okresie bez większych podróży, spowodowanym różnymi niesprzyjającymi czynnikami udało się zorganizować coś durnego znowu.
Generalnie jakoś te zimowe wyprawy robią mi bardziej, są ważniejsze w kalendarzu od wszelkich innych.
Termin pokrył się w całości z feriami zimowymi w + kilka dni jeszcze po feriach.
Na początek mapka standardowo:

Standardowo też ostatnio zaczynamy wyjazdy w sposób taki, że ja jadę jakiś większy kawałek sam, a dziewczyny przylatują gdzieś samolotem i zgarniam je z trasy. Tym razem sam poleciałem do Gdyni, dalej promem do Karlskrony i stamtąd na lotnisko Sztokholm Arlanda. Wiem, że bez sensu skoro jest prom do Sztokholmu z Gdańska, ale akurat w w piątki zimą nie pływa więc temat się nie skleił. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, jadąc na lotnisko w Sztokholmie kątem oka zauważyłem przejeżdżając przez jakiś most, że Bałtyk pomiędzy wyspami jest zamarznięty i jakiś ruch na lodzie panuje. Z uwagi na to, że byłem w Sztokholmie kilka godzin przed samolotem, to szybki zjazd z drogi w celu zbadania tematu.
Wielokrotnie byłem w Skandynawii zimą, w Sztokholmie w sumie też, ale zamarzniętego Bałtyku pomiędzy wyspami jeszcze nie widziałem. Ale faza, ludzie na łyżwach robiący sobie skróty pomiędzy wyspami po mieście. Godzinny spacer po lodzie, obczajka i gotowy na dalszą drogę.


Ale wróć, jeszcze zanim dotarłem na lotnisko to na mapie po drodze pojawiło mi się Muzeum Transportu. No weszłem jak już byłem:). Bardziej to takie małe interaktywne muzeum dla rodzin z dziećmi, ale jakiś tam ciekawy eksponat znalazłem. Tak właśnie powinny wyglądać eksponaty w muzeum, prawdziwe będące świadkami historii, itd., a nie wypieszczone, wychuchane ulepione z betonu szpachluny.


W międzyczasie ekipa dotarła i dalej mogliśmy już pojechać razem. Dojazd na docelowe miejsce ze Sztokholmu rozłożony był na 2,5 dnia.

Pierwszy nocleg gdzieś 2 godziny na północ od lotniska niedaleko miasta Gävle zdaje się.



Drugiego dnia dojechaliśmy do miejscowości Skellefteå.
Jest tam wioska (dawna część obecnego miasta Skellefteå) Bonnstan:
https://www.gabiblog.pl/2018/03/bonnstan-miasto-koscio-w-skelleftea.html
Ciekawy temat, warto zajrzeć.






Wjazd na koło podbiegunowe:
https://www.youtube.com/watch?v=IBNeCoxG1L8

I dnia trzeciego udało się w końcu dojechać do celu. Miasto Gällivare - zupełnie nieturystyczne, zwykłe, dość duże miasto na północy Szwecji. Dlaczego tam? Nie wiem, a w sumie chyba dlatego, że znajduje się tam całkiem spory ośrodek narciarski, więc była perspektywa pojeżdżenia sporo na desce. W jaki sposób to znalazłem/wymyśliłem? No prosty dość. Miało być jak najdalej na północ, ale "w granicach rozsądku" (u mnie nieco przesunięte) i miał być blisko ośrodek narciarski. No i pykło.


Teraz mix wszelaki z Gällivare i okolic.
Jedna uwaga. Wyciąg przy -18 z mocnym wiatrem i śniegiem prosto w pysk to średnie doświadczenie. Nie polecam. Ale temperatury -25 to już spoko.



















Można sobie było za free pośmigać na lodowisku miejskim. Trzeba przyznać, że warun był - tafla świeżo machnięta na szkło i w porywach do 5 osób.


Gruzu też odpowiednio. I jak widać można sobie gnić fajne fury pod grubą warstwą śniegu, aby potem w sezonie śmigać normalnie. Nic się nie dzieje.
Można też W116 podjechać pograć wieczorem w hokeja na odkrytym boisku szkolnym, gdzie została wylana woda czy też podjechać pośmigać na desce Saabem. Świat nadal istnieje.











Traktorów przed szkołą w opór:)



Granada też na tym wyjeździe była.



Po prawie dwóch tygodniach w Gällivare przejazd do Rovaniemi.
Tutaj https://kotatieva.fi/ gdzie można śmigać na łyżach wylanymi ścieżkami po lesie. Fajna zabawa w sumie.














U brodatego też niestety byliśmy. Był Ice Karting, ale niestety niefartownie w ten jeden jedyny dzień kiepsko się czułem (przeziębienie), więc nie zaryzykowałem. Przynajmniej jeszcze jest pretekst, aby tam pojechać w przyszłości.













Potem jeden z gwoździ programu w sensie, że wyjazdu. Autokuszetka w Finlandii - z Rovaniemi do Helsinek ciapongiem z wagonem garażowym z noclegiem w kuszetce. Tanie to nie jest, ale zajebista opcja, aby zrobić co ciekawego.
https://www.youtube.com/watch?v=MsZzSb0Do8Q





Prom Helsinki => Tallin. Dobrze Bałtyk zamarzł w tym roku - 1/3 akwenu pod lodem.




Rodzinę odstawiłem na lotnisko w Tallinnie, a sam wróciłem do domu dzień później.
I to byłoby tyle.
Co zimą 2026/2027 czas pokażę, ale mam nadzieję, że wyjdzie coś z doopy.
Amen