logowanie | rejestracja
capri.pl » forum » elektryka » Silnik gaśnie-brak mi już pomysłów

Silnik gaśnie-brak mi już pomysłów

Objawy są takie: zapalam,motor chodzi równo na wolnych obr.kilka do kilkunastu sek.,czasem nawet minute poczym nagle (bez żadnego wcześniejszego dławienia się ) gaśnie.I tak w kółko.W czasie jazdy też to się zdaża.Podejrzewałem cewkę(bo miała ubity bigun ujemny-był klejony i dawała czasem w kość).Wymieniłem ją na jakąś ze starej Hondy(taką miałem pod ręką),ale to nic nie zmieniło.Przerywacz jest nowy,przewa też ok.,kable w.n.wyglądają na dobre(niedawno zmieniane)Nie wiem czemu,ale ciągle mam wrażenie,że to coś z prądem.Zastanawiam się jeszcze nad kondensatorem,czy to mogą być właśnie takie objawy?Brakuje mi już pomysłów.
Może Wam przyjdzie coś do głowy-byłbym dźwięczny
PS Może to będzie istotne: Capri MkIII,R4 2l.

ramiras / 2004-10-24 21:28:49 /


a gaznik..moze cos go zapycha na wolnych i nie ma sily sie sam udroznic ?
tzn dysze...
najlepiej posprawdzac wszystko po kolei z miernikiem jesli chodzi o prady moze wtedy dojdziesz gdzie one moga znikac i dlaczego gasnie?
pozdro

Zakrzak! Dokładna lokalizacja na mapie / 2004-10-24 23:11:29 /


Witam, ja bym na twoim miejscu zrobił tak: wykręć gaźnik, rozkręć go, wyjmij wszystkie uszczelki i membrany gumowe, kup w sklepie chemicznym "sode kaustyczną" , rozpuść ją w wodzie, wrzuć w ten roztwór wszystko oprócz uszczelek i elementów gumowych, po 30 minutach wyciągnij, wypłucz pod ciśnieniem wodą, wydmuchaj powietrzem, skręć, wyreguluj gaźnik i miłej jazdy. Pozdrowionka

kamilo / 2004-10-24 23:52:12 /


Zapomniałem dodać,że jeżdżę na gazie,ale na benzynie jest to samo.

ramiras / 2004-10-25 07:31:27 /


Byc moze przerywacz dostaje zwarcia, albo rozsypana stacyjka, albo kostka nie laczy - ta od stacyjki.

Mysza liil (EM) / 2004-10-25 07:39:49 /


Jeżeli jest to zapłon bez modułu to spróbować kondensator podmienić.

Staszek z Chełma / 2004-10-25 11:56:55 /


witam .powinieneś pszyspieszyc zapłon i przykrecić dawke gazu mialem cos podobnego i pomogło . I nie powinien sie dławic jeszcze jest pytanie czy potrafi strzelac w gaznik jak naciskasz gwaltownie pedal gazu. pozdrawiam Rafal Witkowski

Łukasz 33 radom / 2004-10-25 18:11:13 /


Po nagłym wciśnięciu gazu,silnik ładnie wychodzi na obroty ,nie bije w gaźnik,wszystko jest OK.Tylko po jakimś czasie(bardzo różnym)nagle gaśnie,niezależnie od obrotów jakie mu trzymam.Wcześniej nic go nie dusi.

ramiras / 2004-10-25 19:39:54 /


u mnie bylo to samo jak padla uszczelka pod glowica objawy identyczne a jak zaczyna gasnac kopci ???? jesli tak to pewnie uszczelka

michałP / 2004-10-25 19:42:41 /


kondensator od "dużego fiuta kosztuje" 6 zł. wymień, spiłuj na równo styki przerywacza, wyreguluj, poskręcaj dobrze wszystkie połączenia elektryczne.

granadziarz_3M Dokładna lokalizacja na mapie / 2004-10-25 19:55:31 /


Dzięki Wszystkim za Wasze podpowiedzi i porady.Pacjent już wyleczony.Sprawdzilem po kolei wszystkie rady,które wydawały mi się bardziej trafne.A problem rozwiązał się sam.Mianowicie leżał w tym,że jak wykręcałem świece,to w jednej rozsypała się porcelanka(była prawie nowa,być może spadła komuś na podłogę?).I chyby ta świeczka dawała przebicia,bo po wymianie jest OK.
Pozdrawiam wszystkich "doktorów".

ramiras / 2004-10-30 15:08:29 /


Dziwne. r4 dobrze sobie daje rade na 3 garkach ;P i wcale nie gasnie - jesli wszystko poza tym jest oki.

Mysza liil (EM) / 2004-10-30 15:11:42 /


Tak wywnioskowałem,choć nie mam 100% pewności.Najpierw wymieniłem cewke-niepomoglo,kondensator-niepomogło,sprawdziłem kable,przerywacz,kostki,bezpieczniki-dalej było to samo.Sprawdziłem przy okazji zawory,bo już dawno miałem to zrobić(na wylotowych miały 0,15-0,20)-ustawiłem 0,25.I wtedy wyszła też ta świeca.Po odpaleniu było bezbłędnie.Chyba,że przy okazji dotknąłem coś z czego nie zdaję sobie sprawy.

ramiras / 2004-10-30 18:28:23 /


No to odświerzę temat. Objawy sa takie, że silnik ni z tego , ni z owego gaśnie, zapala się kontrolka ładowania, po czym silnik zapala i działa dalej. Gasną również światła, ale zegarek i oświetlenie wewnątrz samochodu działa. Czasami jak próbuję go odpalić, to w ogóle nie reaguje, nie zapalają się kontrolki oleju i ładowania, ale zegarek i oswietlenie wnętrza nadal działa. Pewnie coś gdzieś nie styka, ale przekopanie się przez całą instalację potrwa z rok. Rusznia kablami przy stacyjce czasami coś daje, ale nie jest to zasadą. Więc gdzie może nie stykać? Czy zapłon przechodzi przez jakiś przekaźnik? Czy bezpieczniki mają coś do zapłonu? Czy kable od zapłonu mają gdzieś jakieś "przejście" czy idą bezpośrednio do aku i rozrusznika? Czy może to być wadliwy alarm? Nie jestem za dobry w schematach, gapię się w nie od paru dni, ale nic z tego nie wynikło.
Taunus 1,6 Pinto LPG, gaźnik, alarm. Wymienione świece, wyregulowany zapłon, nowa kopułka, palec i platynki, wyregulowane zawory. Z całą resztą wszystko jest w porządku. Silnik zapala bez większych trudności i na gazie i na benzynie, oczywiście jak pojawi się prąd.

a_patch Dokładna lokalizacja na mapie / 2006-02-15 10:10:06 /


Spróbuj tego rozwiązania http://www.capri.pl/forum/438f5a60205cc#439087e431861 ,mnie pomogło.

aeroarte / 2006-02-15 10:49:48 /


Prawie na 99% obstawiałbym kostkę od stacyjki.W miejscu gdzie kostka łączy się z instalacją samochodu jest tam grubszy czerwony kabel.On często się przepala.Dlatego jak czasem poruszasz wiązką od spodu to się coś pojawi ale na chwilę.Pozdro

Maroo Dokładna lokalizacja na mapie / 2006-02-15 23:42:19 /


Zgadzam się z przedmówcą, na 99% kostka od stacyjki! Miałem to samo (taunus MK II), po pewnym czasie poszukiwań okazało się, że kostka jest mocno wypalona od wewnątrz, właśnie przy czerwonym kablu i nie trzymała kabla wchodzącego i wychodzącego w stałym kontakcie, kable iskrzyły, styki się wypalały i silnik przerywał. Sprawdź, czy aby nie czuć ciepła na kablach koło kostki pod stacyjką.
pzdr

chester / 2006-02-16 00:16:32 /