logowanie | rejestracja
capri.pl » BORNEO 2006 !! -relacja

BORNEO 2006 !! -relacja

BORNE SULINOWO 2006 !!





,,



relacja 3M'u:

Wszystko zaczęło się w piątek dnia 22 września o godzinie 23 na terenie parkingu pod hipermarketem Oszą. Spotkaliśmy się w składzie: Cwiety (Capri MKIII), Ligacz, Fuszix (Eskort MKI), Ptasior i Filozof (Eskort MKII). Po ustaleniu nowej, jakże dobrze rokującej trasy, wyruszyliśmy karawaną w ciężką, długą i bezalkoholową wyprawę. Po przejechaniu zaledwie 40 km, po zaopatrzeniu się w lokalnej stacji benzynowej (Orlen) w latarki, spostrzegliśmy iż Ptaśkowy essi obraził się i przestał świecić światłami tylnymi co zmusiło nas do zapożyczenia 12V z oświetlenia wnętrza. Zaowocowało to wyruszeniem w dalszą trasę.do obwodnicy Człuchowa nie działo się nic ciekawego, gdy nagle to Fuszix postanowił za przykładem Ptaszora wyprzedzić tirolota dysponując zastraszającą mocą 44 PS. Wtem spostrzegł że nagle nie wiadomo skąd pośrodku drogi wyrosła wysepka. Decyzja była jedyna słuszna, wysepkę też wyprzedził. Około godziny 3:30 bez większych strat osiągnęliśmy cel – dojechaliśmy na lotnisko Wilcze Laski (Wilcze Jaja). Padła idea, „zróbmy desant” z Essiego Fuszixa wysiadło 6 Komandosów Strong z czego 4 poległo do godziny 6:40, po drodze napotykając na opór bojówkarzy Alkaidy i atak Delfingów.




Zgon Komandosów i Filozofa uczciliśmy triumfalną przejażdzką po pasie wtedy to też przed samochód Mariusza wyjechała Krowa na pijanym rowerze. „I wtedy Mariusz” powziął próbę uratowania jej hamując pulsacyjnie i wymijając krowę wjechał w pole. Po fakcie Mariusz stwierdził że auto nie działa poprawnie. Aby to sprawdzić poszliśmy obejrzeć miejsce zdarzenia i szukać brakujących części. Okazało się ,że Cwiety pulsacyjnie hamował ok. 100 metrów po czym miękko osiadł w polu obok Krowy kolaborantki.

(Zdjęcia)


Po takim hamowaniu opony obraziły się i zaczęły tuptać co stanowiło awarię. Powstał plan zemsty na Krowie i jej koleżance… wyniki zemsty w dalszej części.

Następnie dostaliśmy meldunek że do Bornego zbliża się kawalkada z Poznania więc wybraliśmy najkrótszą drogę przez las ( która nie była taka krótka) i dołączyliśmy do ekipy pod wodzą Prezesa Hoovera.

relacja Hovera:


Dnia… juz nikt nie pamięta którego Wszyscy od rana pijani byli...:) Spotkaliśmy się na stacji BP w składzie Hoovery, Dredziochy, Bodo, Agata i Andrzej. Takim 4 pojazdowym konwojem (2xCapri MK3, 1xGranada MK2,Golf) udaliśmy się w stronę Pojezierza Drawsko-Pomorskiego.

Na pierwszym przystanku okazało się że BODO zaparkował na lisie, biedak wystawał z pod opony:( tu kita tu zęby tam jelitka..:)



chwila pocieszenia...



Agata wymyśliła że po co jechać trasą pierwszej kategorii jak można zboczyć troszkę i zwiedzić browar w Czarnkowie gdzie od 189X roku produkują browar, znajduje się tam klimatyczna pijalnia piwa jaką można zobaczyć jeszcze na filmach z PRL'u.

,,

Zakupiliśmy trunek i na BORNE choć liczniki chodziły różnie przyjęliśmy że średnio jedziemy 120km/h i w mgnieniu oka byliśmy już na Bornym.

,,

Po zalogowaniu się w CENTRUMIE okazało się że wszyscy daleko w polu, uderzyliśmy na GRAFITTI PLACE gdzie zaraz dołączył do nas SZCZECIN i 3M:)

,,,,,,,,

No i zaczęło się... odrestaurowaliśmy kolejna ścianę w naszym budynku, był szybki konkurs paint-balla (Andrzej załatwił sprzęcik), panorama z IV pietra tradycyjnie.

,,,,,,,,,,,,

Następnie Ligacz poprowadził nas do opuszczonego miasta (miasto było samo wystarczalne posiadało takie instytucje jak kino, burdello,..) gdzie prawdopodobnie mieszkali oficerowie radzieccy, jako ciekawostka dodam że to miejsce to kompletna ruina miasta, a w tym całym kompleksie 1 budynek gdzie jeszcze koczują ludzie i tam piękna niespodzianka TRANSIT MKI zwany PROSIAKIEM eksploatowany na co dzień ! Miasto które całe zwiedziliśmy to jedno wielkie opuszczone przygnębiające miejsce, fotka przy radzieckich malowidłach propagandowych i dalej w trasę...

,,,,

...jako że Ligacz wszedł w posiadanie tajnych informacji i mimo że na mapie był w tym miejscu tylko las udało nam się głównie dzięki zwiadowcy na Hondzie (thx Kacheu)który był naszymi oczami i uszami tam gdzie Fordy juz wjechać nie mogły :) dotarliśmy do "TAJNEJ BAZY GŁOWIC ATOMOWYCH" gdzie narażając własne życie spenetrowaliśmy po radzieckie bunkry atomowe, a było co zwiedzać...


,,,,,,,

Po całej części aktywnej udaliśmy sie na spoczynek do Wilczych Lasek gdzie na pasie lotniska jeździliśmy do godzin późno wieczornych a w pobliskich wałach ochronnych rozbiliśmy obóz!

,,,,,

Dredzioch musiał sprawdzić nowy nabytek i zjarał laczki w Grandzie, oj dymiło się tu i tam:0 jeszcze 3 minuty po całej akcji przez szyber dumnie unosił się dymek palonej gumy który teraz wraz z zapachem jest stałym elementem wyposażenia Granady:) OPINIA: GRANADA ZDROWA i SILNIK ŻYJE!

,

aż Dredziochowa była zdziwiona


Chętni urządzi sobie konkurs paint-ballowy na lotnisku i sprawdzali swoją celność (Ania odkryła w sobie "oko snajpera":)

,, Agata tez sobie radzila

Dzięki pomysłowości GUZIKA poszaleliśmy trochę na 650-centymetrowej YAMASZCE terenowej:)

,

Były także wieczorne wyścigi gdzie zwycięzcą okazał się Krauzi potem kolejno;
cOke, Hoover, Soro,..



Jak wiadomo na Borneo oprócz debat na temat starych Fordów, były liczne degustacje win! (jak zwykle nikt nie zabrał wina domowej roboty aczkolwiek każdy zabrał ze sobą miejscowy przysmak) i tak choć zdania są podzielone przedstawiam ranking poniżej:



1."Komandos"
2."Lipowo-Miodowy Przysmak Ogrodowy."
3."Byk"

Siedząc debatując przy ognisku zawitał zwiadowca miejscowych o dźwięcznej ksywie "HURAGAN" i od razu zaprzyjaźnił się z Guzikiem:) po czym wraz z Trophy’m zaczęli debatę o starej polskiej motoryzacji 2 kołowej;)

Siedząc tak w gronie przyjaciół debatując o starych fordach i nie tylko, racząc się winkiem zajadając kiełbaskami, zauważyliśmy smutną minę Cwietego, który miał żal do krowy, która na rowerze wjechała mu na tor ruchu czego efektem było pamiętne wjechanie w pole by uniknąć wypadku. Dwa szybkie spojrzenia i pod wodzą Ptasiora ruszyliśmy 3 oddziałami zemścić się! „Krowa” została namierzona, złapana, związana, zapakowana do Guzikowego HUMMERA, [wraz z koleżanką kolaborantką (w sumie 2 krowy)] i natychmiast przewieziona pod eskortą do miejsca zasądzenia i wykonania wyroku!

,,

Wyrok był jednogłośny : WINNA!!
kara: śmierci przez spalenie
koleżanka kolaborantka otrzymała ten sam wyrok za współudział
wyrok wykonano natychmiastowo

,,

Niektórzy po przeczytaniu tego drapią się po głowie i myślą czy wszystko w porządku z piszącym relacje, odpowiadam: jak najbardziej! –fakty ze zlotu wzięte może poświadczyć 30 osób.

,

Podczas palenia krowy powstał słup ognia na około 6-metrów, szybko zorganizowaliśmy przegląd gaśnic, okazało się że wszystkie są przeterminowane:( Poszło chyba z 8 sztuk gaśnic, krowa paliła się dalej!

Widowisko naprawdę przerosło nasze najśmielsze oczekiwania nagle w środku nocy zrobiło się jasno jak w dzień, nie dało się podjeść do ognia na odległość 5m, (dla porównania dodam że fajerwerki w sylwestra to lipa) to było coś!! Trudno to opisać słowami, dopiero na trzeźwo do nas dotarło że nie było to najmądrzejsze ale było super! Dwie najbardziej odważne osoby (jak będą chciały to się ujawnią) jak krowa trochę przygasła do płomienia 2-3 metrów zaczęły wyśmienitą zabawę "skoki przez ogień" nie szczędząc włosów i brwi ku przerażeniu Dredziocha, który asekurował całą zabawę. Po pierwszej rundzie skoków Dredzioch przerażony powiedział cytuję; „ …palcie się, nie interesuje mnie to!!!” i poszedł na piwo:) oj działo się działo...

,,,

Z ciekawszych rzeczy Bodo z nudów poszedł i ukręcił sobie most i cały zlot spędził pod samochodem-są różne sposoby spędzania zlotu:)

Ciekawostka idę spać w Sobotę :BODO pod samochodem!
Wstaje w Niedziele koło południa a BODO dalej pod samochodem.

Następnego dnia z ranka wstaliśmy,(kto mógł ten wstał inni czekali na dźwig) panny poszły na grzyby panowie trzeźwieli, jeździli na cross-ach, a po śniadanku zagasiliśmy ognisko i udaliśmy się do bunkrów które zwiedzaliśmy w zeszłym roku czyli do korytarzy podziemnych w tym roku udało nam się wyjść z całkiem innej strony:)

Po bunkrach rozjechaliśmy się w 4 strony świata, każdy w inną stronę Polski.

Spotkamy się za rok w tym samym miejscu!

Jeszcze raz wielkie dzięki dla Wszystkich którzy byli z nami i mimo różnych trudności dotarli na BORNE, musze się przyznać że do BORNEGO mam specjalny sentyment gdyż był to mój pierwszy zlot który podobno zorganizowałem:)a tak Bornego jak w tym roku to chyba jeszcze nie było!
Według NostraHooverusa Borne będzie odbywać się corocznie od 2002 co roku aż do 20017.



Lista uczestników zlotu:


1.Escort MKI-Fuszikx+Ligacz
2.Capri MKIII-Cwiety
3.Escort MKII-Ptasior
4.Granada MKII-Dredzioch + Aśka
5.Capri MKIII-Bodo
6.Capri MKIII- Hoover + Anka
7.Golf MKII-Andrzej+Agata
8.Granada carawan MKII-Guziki+Kacheu
9.Capri MKIII-Dziobki
10.Capri MKIII-Trophy
11.Capri MKIII-Macaron
12.Granada carawan MKII-Soro
13.Capri MKIII-Kaczor
14.Capri MKIII-Wiewiór
15.Capri MKIII-cOki
16.Capri MKIII-Krauzi
17.Opel Corsa MKIII-Hrabiowie
18.Zielona MK I (Capri-charger)
19.HONDA XR 600cm(hardcore)-Kacheu/Dziobek
20.YAMAHA XT 650cm(turistic hardcore)-Guzik/Hoover//Ptasior/Ligacz
21.BMW 323 R6 (rekin)- Junior
22.Czarny Matowy Taunus-Morbasz

,,,


ZMIANY W DOTYCZACE RELACJI I ZDJĘCIA MOZNA NADSYŁAĆ w ciagu tygodnia, jesli kogoś pominąłem o czymś zapomniałem sorrki pijany byłem;)
,,,,,,,,,,

Hoover 3M

Komentarze

W sumie nie było źle. Dzięki.

Hrabia® Dokładna lokalizacja na mapie Członek Stowarzyszenia capri.pl [2006-11-09 23:15:41]


a, ze to byl moj pierwszy zlocik, wiec... klasa - o ile essi sie nie obrazi, to bede za kazdym razem :P :)))

Fuszix 3M Dokładna lokalizacja na mapie Członek Stowarzyszenia capri.pl [2006-11-10 02:50:55]


Jako że 50 fotek z dobrego zlotu to o przynajmniej połowe za mało wklejam reszte z tych ważnejszych:

Hoover 3M [2006-11-10 11:25:02]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:32:18]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:41:39]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:46:20]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:51:56]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:56:29]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 11:58:31]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:00:34]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:04:32]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:08:28]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:10:52]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:24:41]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:26:30]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:28:49]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:30:49]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:32:35]


:)

Hoover 3M [2006-11-10 12:34:48]


NO i najwazniejsze na koniec sesja z desantu na lotnisko i warty w nocy poprzedzającej zlot.

Szoda że tak mało zdjęć można w relacji umieścic i dlatego jestteraz taki bałagan ale zażalenia nie do mnie na SO było tak samo zamała możliwość umieszczania zdjęc psuje całe relacje:(

Chłopaki z 3M przeprowadzili desant na lotnisko, przejeli i zabezpieczyli teren oraz czuwali dzielnie do naszego przybycia:) foto relacja poniżej:




Z pamętnika śmiałków:

"Wszystko zaczęło się w piątek dnia 22 września o godzinie 23 na terenie parkingu pod hipermarketem Oszą. Spotkaliśmy się w składzie: Cwiety (Capri MKIII), Ligacz, Fuszix (Eskort MKI), Ptasior i Filozof (Eskort MKII). Po ustaleniu nowej, jakże dobrze rokującej trasy, wyruszyliśmy karawaną w ciężką, długą i bezalkoholową wyprawę. Po przejechaniu zaledwie 40 km, po zaopatrzeniu się w lokalnej stacji benzynowej (Orlen) w latarki, spostrzegliśmy iż Ptaśkowy essi obraził się i przestał świecić światłami tylnymi co zmusiło nas do zapożyczenia 12V z oświetlenia wnętrza. Zaowocowało to wyruszeniem w dalszą trasę.do obwodnicy Człuchowa nie działo się nic ciekawego, gdy nagle to Fuszix postanowił za przykładem Ptaszora wyprzedzić tirolota dysponując zastraszającą mocą 44 PS. Wtem spostrzegł że nagle nie wiadomo skąd pośrodku drogi wyrosła wysepka. Decyzja była jedyna słuszna, wysepkę też wyprzedził. Około godziny 3:30 bez większych strat osiągnęliśmy cel – dojechaliśmy na lotnisko Wilcze Laski (Wilcze Jaja). Padła idea, „zróbmy desant” z Essiego Fuszixa wysiadło 6 Komandosów Strong z czego 4 poległo do godziny 6:40, po drodze napotykając na opór bojówkarzy Alkaidy i atak Delfingów.

, ,,


Zgon Komandosów i Filozofa uczciliśmy triumfalną przejażdzką po pasie wtedy to też przed samochód Mariusza wyjechała Krowa na pijanym rowerze. „I wtedy Mariusz” powziął próbę uratowania jej hamując pulsacyjnie i wymijając krowę wjechał w pole. Po fakcie Mariusz stwierdzil że auto nie działa poprawnie. Aby to sprawdzić poszliśmy obejrzeć miejsce zdarzenia i szukać brakujących części. Okazało się ,że Cwiety pulsacyjnie hamowal ok. 100 metrów po czym miękko osiadł w polu obok Krowy kolaborantki.




Po takim hamowaniu opony obraziły się i zaczęły tuptać co stanowiło awarię. Powstał plan zemsty na Krowie i jej koleżance… wyniki zemsty w dalszej części.

Nastepnie dostaliśmy meldunek że do Bornego zbliża się kawalkada z Poznania więc wybraliśmy najkrótszą drogę przez las ( która nie była taka krótka) i dołączyliśmy do ekipy pod wodzą Prezesa Hoovera. "

Hoover 3M [2006-11-10 12:44:39]


Segal, musimy się odchudzać!!!!! - na przedostatniej fotce (ale przed komandosami) Hoover pokazał, jak powinniśmy wyglądać ;)

Hrabia® Dokładna lokalizacja na mapie Członek Stowarzyszenia capri.pl [2006-11-10 12:58:56]


W takich chwilach człowiek żałuje, że nie mógł dojechać. Specjalne gratulacje dla: Mariusza za fajną koszulkę, Ligacza za fajny łokieć, Guzika za fajny niedowład ;)) Kaczorowi za fajny kolor, zlotowiczów za fajne las...sorry, dziewczyny, Hrabiemu za fajną plombe (?), Ptasiorowi za patryjotyczną pozę, no i wszystkim napromieniowania oczywiście pozytywną energią :))

Sowa {3M} Członek Stowarzyszenia capri.pl [2006-11-10 19:17:21]


Poszedłem sladami Ptasiora odwiedziałem bazar! może na nastepnym Bornym zrobimy konkurs strzelania nie tylko z paintbala i zamiast przejazdu Tirem zrobimy runde F-16 dla chetnych:)

Hoover 3M [2006-11-11 18:53:24]


Chcilem zaznaczyc ze na fotce 46 jest ciekawy ksztalt w ogniu (a belzebubow nie bylo)

ٶٹڢڶ Ptasiek 3M ڄژښڭ Dokładna lokalizacja na mapie [2006-11-12 00:41:22]


Pozdrawiam :)

Julia [2006-12-13 08:49:09]


pozdrawiamy!

Hoover 3M [2006-12-14 12:27:15]