logowanie | rejestracja
capri.pl » Klub » nasze samochody » Jędruś - Ford Capri Mk III 2.0 R4 Pinto Super GT 2000 1984 "Caprik" » Historii część 2

Jędruś - Ford Capri Mk III 2.0 R4 Pinto Super GT 2000 1984 "Caprik" - Historii część 2

[ rozmiar zdjęć: duże | małe | domyślne ]

Właściciel: Jędruś
Samochód: Ford Capri Mk III 2.0 R4 Pinto Super GT 2000 1984 "Caprik"
Status: aktualnie posiadany (od 2023-05-09)
Aktualizacja: 2026-08-28 22:06:04

03.10.2024
Od jakiegoś czasu też, zacząłem chcieć posiadać maskownice nagrzewnicy w swoim Capri, po co? Nie wiem, funkcji żadnej to, to nie spełnia, ale chciałem i kropka. Udało mi się taką znaleźć w fajnym stanie i 3 października przyszła paczka z nią między innymi.




08-09.10.2024
Znowu użyłem za dużo siły do dokręcenia śrubki i efektem tego było zerwanie gwintu w korpusie gaźnika. Całe szczęście, że gwint był dużo dłuższy a ja na półce miałem gaźnik od 3 litrowego Essexa a w nim taką samą śrubkę z miejscem na filterek, ale nieco dłuższą i ze stożkiem. W sumie ten sam sąsiad o którym pisałem wcześniej znowu przyszedł pogadać, przy okazji oddałem mu nitownice którą używałem do montażu mieszka zmiany biegów, zagadałem do Niego czy ma pomysł skąd znaleźć taką śrubkę z pustym środkiem, ale dłuższą, ewentualnie czy ma namiary na jakiegoś tokarza który od ręki by mi zebrał materiał ze stożka drugiej śrubki. Tego samego wieczoru podjechałem zawieźć śrubkę od 3.0 jego koleżce a następnego dnia chwilę po 8 rano dostałem sms, że śrubka jest do odbioru. Założyłem na to jakiś oring odporny na oleje i paliwo i jest sucho.




11.10.2024
Przy którejś z paczek przyszły mi lepsze narożniki zderzaków z których złożyłem sobie nawet fajny komplet na aucie, umyłem je i ponownie pomalowałem w swojej dachowej lakierni.




17.10.2024
Po tegorocznym Spring Open, chyba głównie po tym jak porozmawiałem więcej z Miśkiem zmieniłem koncept na swap którym chciałbym skundlić swoje Capri i zamiast ciężkiego, żeliwnego, słabego 2.9 V6 12v szukałem pomysłu na jakiś inny silnik. Misiek zasugerował ST170 z Focusa Mk1 i już nawet przy ognisku szukałem ogłoszeń żeby po zlocie w tygodniu zaplanować sobie wyjazd po dawce, ale choć to świetny silnik, upierałem się na jakąś V6tke. W Fordzie ciężko o jakiś fajny, mocny, lekki silnik V6 dlatego na przełomie kilku dni po SO wymyśliłem sobie 3.2 V6 M112 z Mercedesa. Silnik nie jest ciężki, ma fajną moc, moment, potrafi dobrze brzmieć, zniósłby w późniejszym etapie turbodoładowanie i zalicza się raczej do tych mniej awaryjnych. Tym samym po paru miesiącach szukania, w końcu znalazłem dawce - CLK W208 z 2001 roku.



Dosłownie parę dni później kupiłem nawet do tego drugie niekompletne M112 na palecie, w którym najistotniejszym elementem była ''tylna miska'', a kolejne parę dni później gdy obudziłem się w weekend, jeszcze leżąc w łóżku doszło do mnie, że jak mam swapować V6 M112 i wydawać na to worek pieniędzy, za jakiś czas to turbić wykładając drugi worek, to wole jednak kupić 5.0 V8 M113, przy swapie różnicy praktycznie nie będzie, a będzie to V8 ważące tyle co oryginalna Fordowska Kolonia V6 z mocą której nie przyjdzie mi do głowy turbić, więc odejdzie wątek drugiego worka pieniędzy, heh, łatwo się mówi. Tak czy siak, to postanowione - silnikiem docelowym w moim Capri będzie 5.0 V8 M113 które na przełomie miesiąca od kupna CLK również nabyłem, ale tym razem już sam silnik z CL500 z 2001 roku, do tego cudem udało mi się znaleźć w normalnych pieniądzach ''tylną miskę'' z SLK500 która przez drifterów sięga horrendalnych pieniędzy, skrzynie 6 biegową, łapę skrzyni, wybierak, wał napędowy i jeszcze parę innych rzeczy.


21.02-05.03.2025
Przez zimę właściwie nic konkretnego przy aucie nie robiłem, sprzedałem CLK, przypadkowo w sumie z niezłym zyskiem, a w lutym wymyśliłem sobie kolejną rzecz - chcę jakieś klasycznie wyglądające radio. Tym samym w drugiej połowie lutego znalazłem fajną aukcje i przyszedł mi taki komplet radia, głośników i wzmacniacza z którego wykorzystam tak czy siak tylko wyżej wspominane radio. Sprzedający dodał do wysyłki jeszcze taki katalog z ofertą Pioneera z lat 70/80s
Trzy dni później dorwałem maskownice zegarów z niewyciętym otworem na radio ale z ''wyskrobanym'' podparciem radia przez co wpada ono do środka, mam na to jakiś pomysł ale zobaczymy jak mi to wyjdzie. W międzyczasie również przyszła mi osobnym kurierem maskownica radia, jest trochę pofalowana ale to myślę, że będzie łatwo uratować.




22.03.2025
Postanowiłem sobie, że wyczyszczę i pomaluje kierownice, nie mam efektu przed ani po xD mam tylko w trakcie, ale wyszło w miarę git.



Tego samego dnia zamontowałem też w końcu nowy tunel środkowy który przyszedł jakoś pod koniec lutego. O oryginalnym mówiłem, że jest w dobrym stanie ale ten nowy jest dopiero super. Jak się okazało w garażu różni się jednak delikatnie odcieniem od oryginału, ale to w sumie nic, ta różnica gubi się we wnętrzu a stan tego tunelu wszystko rekompensuje.



Na koniec z ciekawości zdjąłem sobie spoiler i nie żałuje, było co czyścić po 41 latach.




30.04.2025
Pod sam koniec kwietnia wrócił do mnie gaźnik wysłany wcześniej do Marcina Kozłowskiego, bardzo go wyczekiwałem bo pogoda za oknem była śliczna a ja miałem niejeżdżące auto. Ten ostatni raz kiedy wysłałem gaźnik do Marcina miał na celu usztywnienie tulejką otworu w którym pracuje ośka przepustnicy, bo jak się okazało gaźnik łapał tamtędy lewe powietrze dlatego wszystkie poprzednie próby ustawiania gaźnika były na marne i nic nie dawało kręcenie śrubami regulacyjnymi.



Wszystko miało być dobrze i parę dni później po włożeniu do auta gaźnik w końcu pracował tak jak powinien... dopóki był zimny. Bo gdy silnik się rozgrzał, a metal rozszerzył zacinał mi się gaz. Sytuacje były różne, od tych zawstydzających gdy stałem na czerwonym świetle w centrum miasta z obrotami na poziomie 3000-4000obr po wręcz niebezpieczną sytuacje w której jechałem pod delikatną górkę, ze specjalnie wrzuconym piątym biegiem a auto wciąż się rozpędzało, nie byłoby w tym takiej afery bo droga była szeroka i w tamtym miejscu trzypasmowa ale przed sobą miałem fotoradar który był ustawiony na 50km/h... :P W ostatnim momencie jak pedał hamulca zaczął twardnieć od hamowania, po prostu zgasiłem silnik i zjechałem w boczną uliczkę turlając się na luzie na pobliski parking. Jedną sytuacje udało się uratować, ale musiałem jeszcze wrócić autem do garażu, pogoda tak jak wspominałem była bardzo ładna, ponad 20 stopni na plusie, a ja na raty gasząc silnik gdy się bardziej rozgrzeje i zacznie zacinać mi gaz wracałem do swojej dziupli.


04.05.2025
Parę dni później otworzyłem znowu gaźnik i zebrałem troszeczkę materiału z ośki przepustnicy żeby miała margines gdy się rozgrzeje i rozszerzy.
No i w końcu! W końcu po tym całym ustawianiu, regenerowaniu i regulowaniu mój Weber zaczął chodzić tak jak powinien.




09-11.05.2025
Spring Open 2025




21.05.2025
Kolejny pozytywny przegląd techniczny, choć muszę wymienić parę drobnych rzeczy.


22-24.08.2025
Puchar Starego Forda 2025
Miejsce 1




19-21.09.2025
Borneo 2025




09.11.2025
W tym roku sezon zakończyłem w listopadzie małą wycieczką po swoim województwie.




15.11.2025
Od niezawodnego C3Capri odebrałem czarne ramki reflektorów. Swoje oryginalne które były w kolorze nadwozia pomalowałem na czarno i nie dość, że nie spełniało to moich oczekiwań to już pojawiały się jakieś odpryski.




26.01.2026
Długo czekałem na tę paczkę, ale było warto - przyszła mi niemal idealna kierownica i równie ładne spryskiwacze reflektorów.




31.01.2026
Kupiłem od Bartka Camaro zderzak pod spryskiwacze, wymyśliłem sobie, że taki potrzebuje, choć nawet nie chce ich podłączać, po prostu mi się to podoba. Teoretycznie mogłem wyciąć otwory w swoim, aale... ;)
Dodatkowo, wziąłem też gumy do przedniego zawieszenia bo moje po 40 latach zasłużenie nadają się do wymiany.


27.02.2026
Przyszedł mi mieszek do zmiany biegów, swój oryginalny kiedyś niechcący zniszczyłem, po drodze jakiś tam kupiłem, ale ten był ładniejszy, dodatkowo z chromowanym akcentem, a parę takich rzeczy we wnętrzu będzie.




06-07.03.2026
W końcu udało mi się złożyć przednie reflektory z BMW, przeróbka tutaj wszystkim znana, ale ciężko dzisiaj znaleźć już ładne lampy z tamtych aut. Poszukiwania utrudniłem sobie jeszcze bardziej dlatego, że uparłem się na tą wcześniejszą opcje ''bez uśmiechów'' z samą soczewką.
Następnego dnia, w sobotę, zamontowałem reflektory i pierwszy raz w tym sezonie wyjechałem Capri z garażu. :)




21.03.2026
Te stare radio Pioneera które kiedyś kupiłem, choć działa, ma u mnie za zadanie być ładną zaślepką, bo docelowe całkiem nieźle grające radio z BT i innymi bajerami miałem zamiar spakować do schowka. Plan był idealny, u góry jest taka fajna przestrzeń w której chciałem zmieścić radio... zabrakło mi nie wiem, 20-30mm na długość i niestety musiałem je zamontować na dole, a szkoda.




29.03-23.04.2026
Oczywiście nie dzień w dzień, z przerwami, ale zabrałem się za zdarcie naklejek nad listwami bocznymi, glinkowanie, polerowanie i woskowanie. Prawie miesiąc trwała ta weekendowa robota. :)



Dodatkowo miły gest od poprzedniego właściciela. Prawa strona była po części robiona, po robocie nie udało mu się dokładnie tych samych, ale kupił podobne naklejki. Coś musiało się stać, że pojedyncze kawałki paska mu się odkleiły, więc zamiast dobrać jakąkolwiek czarną naklejkę, taśmę, cokolwiek... to sobie te braki pomalował farbą. :))



W tamtym czasie Capri to było moje jedyne auto, które musiało jeździć niezależnie od stanu.



Bawienie się z tymi naklejkami, a potem klejem który po nich został było tragiczne, ale finalnie w końcu zabrałem się za wyżej wspomniane glinkowanie, polerowanie i woskowanie.



Nie jestem jakimś wielkim fanem takich detailingowych robót więc dla spokoju psychicznego w przerwach starałem sobie wymyślać jakieś inne pierdoły do zrobienia. A, że strasznie latała mi stacyjka to postanowiłem ją dokręcić.



Jak kupowałem maszynę polerską w zestawie było parę padów, na samochodzie bym ich nie użył ale końcówka wydechu odżyła. Nie mam zdjęcia przed ani po, mam tylko w trakcie po pierwszym fajnym efekcie.




24-26.04.2026
Spring Open 2026




07.05.2026
Na początku maja kupiłem od Mirona trochę złomu który w przyszłości wykorzystam.




18.05.2026
Rok temu w maju, otwierając bagażnik, wyrwał mi się uchwyt siłownika z klapy. Miałem już dość jeżdżenia z kijkami w bagażniku, a że nie potrafiłem tego naprawić, poszedłem na łatwiznę i... kupiłem kolejne Capri. Nawet mi się trafiło - auto za bardzo dobre pieniądze, może trochę daleko, ale w tym samym kolorze, więc odchodzi malowanie, do tego parę fantów w środku. Ostatecznie Capri trafiło do kolegi z forum, a sama buda posłuży mu jako baza do przełożenia części z jego auta.




23.05.2026
W tę sobotę spędziłem u Camaro prawie cały dzień. Porobiliśmy coś przy silniku, kupiłem przewody zapłonowe, chyba, bo już nie pamiętam, przerywacz zapłonu, czarny nosek maski bo tak samo jak ramki reflektorów o których pisałem wyżej swój nosek który był w kolorze nadwozia też pomalowałem i tak samo nie spełniało to moich oczekiwań, uszczelki drzwi zewnętrzne i wewnętrzne i pewnie coś jeszcze, o czym teraz zapomniałem.
Wracając od Bartka, zajechałem pod dom po dziewczynę. Chcąc ruszyć spod domu, poczułem jakieś szarpnięcie, tak jakby coś strzeliło, a silnik od razu wskoczył na obroty. Scenariuszy w głowie miałem kilka, ale doturlałem się na miejsce postojowe obok. Okazało się, że pękła mi linka gazu - na szczęście przy samym gaźniku.
Jak to się mówi - dobre auto psuje się pod domem...



Dwie trytytki i po problemie. Zastanawiałem się, czy to będzie działać i czy nie będzie się ześlizgiwać, ale prawdopodobnie mógłbym z tym jeździć i jeździć. Na szczęście długo nie musiałem, bo z auta, które ostatnio sprowadziłem, po ustaleniu z kupującym wziąłem sobie linkę gazu. On i tak będzie tam przekładać swoją V-kę, więc ta linka mu się nie przyda.

Pod koniec dnia wykręciłem najważniejszy element z ''nowego'' Capri, bo następnego dnia miałem zawieźć je do nowego właściciela.




Capri zawiozłem do nowego właściciela, a po powrocie miałem już w głowie szukanie kolejnego auta, tym razem zwykłego samochodu na co dzień. Auto znalazłem i trochę za bardzo się na nim skupiłem, przez co Capri poszło w odstawkę. A przecież trzeba było zacząć szykować auto na Puchar. No ale ja mam czas, zrobię wszystko wcześniej i nie będę przed samym Pucharem siedział do późna w garażu, prawda?

Teoretycznie zacząłem z dużym zapasem bo równo miesiąc przed imprezą, ale na początku sporadycznie, z doskoku tylko po to żeby znowu na sam koniec cisnąć w garażu do późna. Ale choć nie zrobiłem dużo, raczej są to podstawy, to był to mój najbardziej przyszykowany Puchar, na dwóch poprzednich nie robiłem z autem kompletnie nic. Chociaż nie, na Pucharze Starego Forda 2025 wymieniłem klocki na nowe...


08.07-06.08.2026
A więc najpierw demontaż...



Potem przeszedłem do poliuretanów. Gumy, które wcześniej kupiłem od Camaro, wymieniłem na poli. Nie wszystkie gumy są dostępne, chociażby na stabilizator, który mam z przodu - 24 mm. Zresztą teraz nie wiem, czemu chciałem zakładać zwykłe gumy. Poprawa byłaby tak czy siak względem rozlatujących się, 42-letnich oryginalnych gum, ale różnica, jaka jest teraz, to niebo a ziemia. Zupełnie inny samochód.
Podjechałem do Wołka, który pomógł mi założyć nowe poli na wahacze. W międzyczasie odebrałem od Camaro nowe osłony sworznia wahacza. Mam w zapasie zupełnie nowe wahacze, ale moje nie są zużyte. Jedyne, co było do wymiany, to właśnie jedna osłona, w której guma była już sparciała, więc wymieniłem obie.



Gdy temat poliuretanów miałem gotowy do założenia na auto, przeszedłem do tematu hamulców. Oddałem piasty do tokarza i je pomalowałem.



Przy okazji oddania zderzaków do piaskowania i malowania proszkowego (nie mam zdjęcia finalnego samych zderzaków, ale efekt jest super - udało nam się znaleźć bardzo fajny, półmatowy czarny kolor, taki jak oryginalny) oddałem też do piaskowania nowe zaciski i bracket do nowego setupu hamulców z przodu, ale pomalowałem je już sam.



Dwa dni później wróciłem do tematu piast wymieniając w nich łożyska i złożyłem na nowych częściach zaciski.



Założyłem na nowe piasty dłuższe szpilki z Transita i przeszedłem do złożenia do kupy przedniego zawieszenia.



Skończyłem późno i następnego dnia zrobiłem jazdę próbną która przyniosła pewne straty... Nie dokręciłem koła kierowcy i nakrętki się poluzowały, szpilka zniszczyła mi trochę otwór w feldze, nawet nie chce mi się komentować tej głupoty...
Z całej modyfikacji plus jedynie taki, że dzięki dłuższym szpilkom z Transita nie widziałem wyprzedzającego mnie koła...



Następnie po przeszło dwumiesięcznej obsuwie pojechałem na przegląd i w sumie jedyne co wyszło to trochę za duża dysproporcja hamowania w tylnych bębnach którą po powrocie do garażu zniwelowałem.

Potem zająłem się ''nową'' klapą bagażnika, przytargałem ją do domu, zdarłem fioletową folie przyciemniającą z szyby, umyłem na balkonie, wyglinkowałem, spolerowałem i nawoskowałem. Na końcu pojawił się problem znalezienia specjalnej nasadki 36mm do wymienienia zamka klapy, ale udało się ją pożyczyć od kolegi ze Szczecina który sam ją kiedyś specjalnie do tego celu przerobił.



W międzyczasie pojechałem zrobić zbieżność, pomalowałem narożniki zderzaków żeby pasowały do świeżo pomalowanych proszkowo zderzaków i przykleiłem żaluzje do nowej klapy.



W poniedziałek, który rozpoczynał tydzień, w którym odbywał się Puchar Capri pojechałem do Wołka pożyczyć znowu fotel kubełkowy, Wołkowi jestem kolejny rok z rzędu za to bardzo wdzięczny bo inaczej bym się nie zmieścił w samochodzie w kasku, ale jechać w tym kuble tyle kilometrów daje trochę w kość, szczególnie gdy za oknem wysoka temperatura.



Przy okazji spotkałem Capri od którego wszystko się zaczęło :)



Noo... a następnego dnia, we wtorek, trochę spanikowałem. Rozwiercając nit, wiertło 2,5 mm przebiło się przez niego... i wbiło mi się w dłoń.
To nie forum od tego, więc ograniczę się z wrzucaniem zdjęć ręki, ale oprócz początkowej paniki, podczas której nie mogłem ruszać palcami, i bólu przy jakimkolwiek wysiłku tą dłonią (a miałem do złożenia jeszcze kupę rzeczy przy aucie), miałem też w głowie brak możliwości porządnego złapania kierownicy na torze. Całe szczęście do soboty ogromna opuchlizna i ból ustał - albo przynajmniej tak mi się wydawało przez delikatną adrenalinkę.
Strasznie byłem na siebie wściekły, że zrobiłem sobie coś takiego akurrat przed takim weekendem. Dobrze, że nie stała się żadna tragedia, choć naprawdę niewiele do niej brakowało.



W środę, jak koło południa poszedłem do garażu, tak siedziałem tam do prawie piątej rano w czwartek. Pojechałem do domu się przespać, żeby po paru godzinach, przed dziesiątą rano, być z powrotem w garażu. W planie miałem dokończyć parę drobnych rzeczy, spakować auto i o 15:00 podjechać po dziewczynę do pracy, żeby wyjechać do Warszawy.
Jeszcze do 14:00 się spinałem, ale potem odpuściłem. Po złożeniu auta do kupy i odebraniu od Camaro nowych siłowników klapy wyjechaliśmy ze Szczecina dopiero po 21:00. W hotelu w Warszawie byliśmy chwilę przed 4:00.
Droga przebiegła pomyślnie, przygotowując auto robiłem jedną rzecz przy zegarach i problemem okazało się za mocne wciśnięcie wskazówki prędkościomierza co skutkowało tym, że nie pokazywał on poprawnej prędkości. Na szczęście obrotomierz działał dobrze.




07-09.08.2026
Puchar Capri 2026
Miejsce 1

O 11:00 skończyła mi się doba hotelowa i pojechałem do Marcina Kozłowskiego z którym umówiłem się na zrobienie parę regulacyjnych i kontrolnych rzeczy w Capriku i parę godzin później zameldowałem się na Campingu. :) Wieczorem przypomniało mi się, że chciałem jeszcze wymienić i zamontować parę pierdółek we wnętrzu, w trzech miejscach, na chromowane, bo siedzi mi w głowie pewna ''wizja''.




W niedziele przed wyjazdem zajechaliśmy jeszcze do najlepszej restauracji w Kielcach :D Bez nabijania się, naprawdę polecam.



Puchar przebiegł pomyślnie, zająłem pierwsze miejsce. Dzięki piątkowej pomocy Marcina, nowemu setupowi hamulców (choć tutaj bardziej chodzi o ich kompletną regenerację - same hamulce nie hamują jakoś spektakularnie lepiej niż oryginalne z 2.8), poliuretanom z przodu oraz założonej rozpórce firmy Wiechers-Sport, pochodzącej z Capri, które ostatnio przywiozłem z Niemiec, mogłem cieszyć się jazdą i rywalizacją na torze.



Nie chcę powtarzać podziękowań z głównego wątku Pucharu Capri, ale to była naprawdę dobra impreza. To mój trzeci Puchar, odkąd mam swój samochód. Wcześniej obserwowałem te posty na forum, oglądałem filmiki na YouTubie (znam wszystkie :D) i marzyłem, żeby kiedyś pościgać się z Wami SWOIM samochodem. To jedno z marzeń, które właśnie znowu spełniłem.
A dodatkowo wygrać tę imprezę... wiadomo, ścigamy się o złote kalesony i nie jest to nie wiadomo co, ale jednak daje to sporo radości.

PS. Nic nie grzebałem w silniku i nie wiem, czy ktoś przede mną coś w nim robił. Może po prostu po 42 latach nadal trzyma serię? Tak jak obiecałem niektórym, pojadę na hamownię i wtedy zobaczymy, ile tych koni faktycznie tam siedzi.


21-23.08.2026
European Capri Post Meeting in Speyer 2026

W środku tygodnia Bartek Camaro zapytał mnie, czy nie chcę pojechać na być może ostatni w historii zlot Capri w Speyer. Nie wiem, czemu tak długo się zastanawiałem, bo był to naprawdę dobry weekend, 419 Caprików w jednym miejscu wygląda naprawdę fajnie.
Przy okazji wróciłem z niego z paroma fantami do Capri, a z tych ważniejszych - nowy wydech „Big Bore”, dzięki Camaro w świetnej cenie - naprawdę doceniam ten gest. Na koniec jeszcze wziąłem od Chudera resory z 2.8.
Nie ma to jak pojechać przeszło 800 km na zlot, na którym wystawiają się też sprzedawcy, a i tak najcenniejsze rzeczy kupić od ''swoich''. :)



Na wspomnianą wyżej hamownię planuję wybrać się teraz dwukrotnie - najpierw na aktualnym, seryjnym wydechu, a następnie po montażu nowego wydechu wraz z barankiem 4-2-1.

Komentarze

Cze te auto nadal powinno startować z BZ??? Nie byłbym taki pewien ;)

mateush (proko) 3M Dokładna lokalizacja na mapie [2026-08-28 18:02:03]


Trzeba powtórzyć imprezę!!

Grzesiek_Rudy Dokładna lokalizacja na mapie Członek Stowarzyszenia capri.pl [2026-08-28 20:05:42]


Reasumpcja ?

alwax Dokładna lokalizacja na mapie Członek Stowarzyszenia capri.pl [2026-08-28 21:55:49]